Menu
Polityka i Gospodarka

Więcej mieszkań w Szwajcarii — co się zmienia

16 czerwca 20263 min czytania

UdostępnijSkopiowano!
Więcej mieszkań w Szwajcarii — co się zmienia

W Szwajcarii toczy się dyskusja o budowie większej liczby mieszkań. Po odrzuceniu inicjatywy SVP branża budowlana mówi: teraz trzeba działać. W tekście wyjaśniam, co proponuje branża, jakie są inne pomysły i jakie mogą być konsekwencje dla mieszkańców.

Branża przypomina liczby. Od 1980 roku w kraju mieszka prawie dwa miliony osób więcej. Jednocześnie buduje się mniej mieszkań niż dawniej. To tłumaczy, dlaczego dziś brakuje lokali i rosną czynsze. Takie zmiany nie zdarzają się same. To wynik decyzji politycznych i lokalnych decyzji planistycznych.

Główne propozycje branży to: więcej budowania w dobrze skomunikowanych miejscach, większa gęstość zabudowy oraz uproszczenie procedur. Mówi się o wieżowcach tam, gdzie to ma sens, oraz o budynkach pięcio- do siedmiopiętrowych w innych miejscach. Chodzi o to, by chronić przyrodę i jednocześnie budować tam, gdzie są już drogi i szkoły.

Branża wskazuje też pięć problemów, które hamują budowę. Wiele projektów opóźniają przepisy i lokalne decyzje. Czasami teren jest przeznaczony tylko pod biznes i trudno zmienić przeznaczenie. Innym razem samorządy nie chcą wykorzystać pełnej możliwości zabudowy. To wydłuża proces i zwiększa koszty.

Jedna z propozycji to wprowadzenie terminów proceduralnych. Pomysł brzmi: cztery miesiące na kompletne zgłoszenie budowlane, trzy miesiące dla urzędów specjalistycznych. Jeśli urząd nie odpowie, liczy się zgoda. To ma dać firmom i mieszkańcom jasność, ile potrwa decyzja.

Inne pomysły dotyczą odwołań do sądów. Proponuje się, by odwoływać się mogły tylko osoby naprawdę dotknięte inwestycją. Chodzi o to, by nie blokować projektów z powodów estetycznych, kiedy nikt nie ponosi realnej szkody. Przy tym branża chce surowo karać kupowanie rezygnacji z odwołań.

W Zurychu trwa dyskusja o ochronie zabytków. Według jednego z raportów 75% budynków jest w inwentarzu obiektów wartych ochrony. To wywołuje napięcie między zachowaniem wyglądu miasta a potrzebą budowy mieszkań. Eksperci mówią, że wiele wpisów jest dyskusyjnych i że trzeba bardziej ważyć różne interesy.

Branża proponuje też zachęty, które mają jednocześnie poprawić stan budynków i zwiększyć podaż mieszkań. Jeden pomysł: jeśli właściciel przeprowadzi energetyczną modernizację budynku i nie podniesie czynszu z tego powodu, pozwoli mu się dobudować do 30% więcej powierzchni mieszkalnej. Celem jest szybciej osiągnąć cele klimatyczne i stworzyć nowocześniejsze mieszkania bez zabierania nowych terenów pod zabudowę.

Inna propozycja dotyczy tańszych mieszkań. Tam, gdzie będzie przekształcane pod zabudowę, branża deklaruje, że co najmniej 30% lokali będzie długoterminowo wynajmowanych po niższych stawkach. Ma to być zapis w prawie budowlanym lub w umowie wieczystego użytkowania gruntu. To oferta wymiany: tereny pod budowę w lepszych miejscach za przystępne mieszkania.

Przeciwne stanowisko mają mieszkańcy i organizacje najemców. Mówią, że liczy się nie tylko ilość, ale i jakość projektów. Krytykują przypadki, gdzie zysk był ważniejszy niż zieleń i przestrzeń dla ludzi. Proponują też wsparcie budownictwa komunalnego. Przykład z Lucerny pokazuje model: fundacja buduje tanie mieszkania, a miasto ma prawo pierwokupu.

Jest też ostrzeżenie dotyczące zamrożenia czynszów. Branża twierdzi, że sztywne limity czynszów zmniejszą remonty i modernizacje. Jeśli właściciele nie będą mogli odzyskać kosztów, mogą przestać inwestować. To z kolei może zahamować osiąganie celów energetycznych i zmniejszyć ofertę nowoczesnych mieszkań.

Na poziomie prawa warto przypomnieć kontekst: od 2013 roku obowiązuje w Szwajcarii nowe prawo planowania przestrzennego (Raumplanungsgesetz). To prawo miało ograniczyć zabudowę na terenach zielonych i promować zagęszczenie tam, gdzie to sensowne. Teraz dyskusja dotyczy tego, jak zrównoważyć ochronę terenów i potrzebę większej podaży mieszkań.

Możliwe scenariusze są różne. Wariant pierwszy: uproszczenie procedur i większa gęstość zabudowy. To może przyspieszyć budowę, ale wymaga akceptacji społecznej i dobrych projektów. Wariant drugi: wsparcie budownictwa publicznego i mieszkaniowego na zasadach non-profit. To może obniżyć czynsze, ale wymaga funduszy i czasu. Wariant trzeci: mieszanka rozwiązań, gdzie część terenów zostanie przekazana pod przystępne mieszkania, a procedury zostaną przyspieszone tam, gdzie obowiązują jasne standardy jakości.

Ważne są skutki dla ludzi. Jeśli będzie więcej mieszkań w dobrych miejscach, czynsze mogą przestać rosnąć tak szybko. Jeśli zaś projekty będą złe jakościowo, ludzie stracą zieleń i komfort życia. Każde rozwiązanie wymaga równowagi między potrzebą mieszkań a jakością przestrzeni miejskiej.

Na koniec: decyzje będą zapadać na poziomie krajowym i lokalnym. Często to samorządy i mieszkańcy decydują o zmianach planów. Dlatego ważne jest, by projekty były dobrze wyjaśnione i by mieszkańcy mogli zrozumieć, co zyskają, a co stracą. Tylko wtedy zmiany będą akceptowane i trwałe.

— Natalia

Źródło: 20min.ch

Czy ten artykuł był pomocny?

Komentarze

Zobacz również